Strach

Strach On ze strachu skulił się i obrucił o 180 stopni. I słyszałem jego słowa "No co?". Powiedział je z taką pewnością, z takim akcentem który znałem... to była groźba. Gdybym go pobił jestem prawie przekonany że jego najlepszy kolega - ćpun, dres i sterydziarz by ze mną porozmawiał przy swoich kolegach. Ale ja go nie uderzyłem. Gdy do niego podchodziłem chciałem to zrobić, miałem pięści zaciśnięte bardzo mocno. Gdy machnąłem nimi w jego stronę rozluźniły się... Po tym ruchu on dumnie się wyprostował i powiedział właśnie te swoje "No co". Ręce miałem podniesione na wysokość mniej więcej piersi. On również wyciągnął swoje i chciał złapać mnie po woli za dłonie. Jednak stało się trochę nie po jego myśli - to ja go złapałem... ale za palce obu rąk. Zacząłem je wyginać, on stał twardo i już zaczynał skręcać trochę twarz z bólu... odczuwałem taką satysfakcję i furię zarazem, jakiej jeszcze chyba nigdy nie odczuwałem. Byłem szczęśliwy zadając mu ból. Ale właśnie jak zobaczyłem że zaciska zęby puściłem jego paluchy. Skończyło się. Ekstaza jaką odczuwałem przeszła... on przestał odczuwać ból. Pograłem jeszcze chwilę i... poszedłem do domu.

O ateizmie słów kilka .

 
Ocieplanie fotografia ślubna