Pamiętnik
Zresztą część tej myśli jest na samym początku mojego pamiętnika... a chodzi mi o to, że to co czuję teraz do Shmaty jest takie wielkie, takie skomplikowane, że nie wiem czy ja sam tak do końca to rozumiem. Jak rozmawiałem dzisiaj z Pati, normalnie nie mogłem się wysłowić. Zacinałem się jak niejedna z płyt Audio które posiadam. A bardzo nie lubię gdy się zacinam, gdy brak mi słów. Potrzebuję więcej czasu na skompilowanie wszystkich myśli w mojej głowie i wtedy mogę rozmawiać o takich rzeczach jak ta którą opisuję dzisiaj i wczoraj. Początkowo kasę którą dostane na koniec roku szkolnego (babcia i stypandium) miałem przeznaczyć na wyjazd pod namiot który miałem sobie urządzić ze Shmatą. Ale teraz wiem że nie będzie żadnego wyjazdu, żadnego namiotu i... żadnego pierdolonego czczego gadania wydobywającego się z jego ust. Aż normalnie zrobiłem dzisiaj listę rzeczy króre mnie w nim wkurzały.Jest ich ponad dwadzieścia, gdybym miał je dokładnie opisać, stworzyłbym referat na kilkadziesiąt stron.
O ateizmie słów kilka .